Zawsze bylam kluska. Od niepamietnych czasow zmagalam sie z nadwyzkowymi kilogramami, srednio raz w tygodniu podejmowalam decyzje o diecie i... gubilam co najwyzej 2 kg, ktore lada chwila wracaly. Bylam typowym kanapowcem, ktorego ciezko bylo namowic do jakiejkolwiek aktywnosci. Jadlam wszystko, na co mialam ochote, bylam wielka fanka fast foodow, frytek, kebaba... o slodyczach nie wspominajac - wciaz jestem cukrowym potworem ;-)
Raz w zyciu udalo mi sie schudnac do niezdrowych rozmiarow, ale wszystkie kilogramy wrocily z nawiazka az osiagnelam... 66 kg przy wzroscie 163 cm. Wtedy powiedzialam sobie dosc i postanowilam naprawde zrobic cos dla siebie. Pomyslalam 'teraz albo nigdy' i stopniowo zmienialam nawyki zywieniowe. Zaczelam cwiczyc.
8 miesiecy temu, wazac 66 kg, wygladalam tak:
Dzis jestem duzo szczesliwsza, pewniejsza siebie, szczuplejsza wersja dawnej mnie. Aktualnie waze 54 kg i na tym chce zakonczyc redukcje masy. Moje cialo wciaz pozostawia wiele do zyczenia... dlatego z okazji nadchodzacych 25. urodzin sprawiam sobie prezent - zdecydowalam, ze podejme prawdziwe wyzwanie - Insanity, w walce o piekne cialo i jeszcze lepsze samopoczucie.
Dzis sytuacja przedstawia sie nastepujaco:
Na blogu bede opisywac swoje zmagania z programem Insanity. Trzymajcie za mnie kciuki!




Bardzo ładnie :) Zapraszam do mnie :)
OdpowiedzUsuńNiezłym pączusiem byłaś przy 66kg ;) A teraz wyglądasz nieźle ale aż się prosi to ciało o jakiś mięsień :) Ja dołączam za dwa tygodnie, przecieraj szlaki ;)
OdpowiedzUsuń