czwartek, 29 sierpnia 2013

Dzien 11/60

Dawno mnie nie bylo... ale, ale - to nie znaczy, ze nie cwicze :) Wrecz przeciwnie, Insanity stalo sie nieodlaczna czescia mojego dnia! 
Ostatnio do treningu dolaczam jakas 8-10 minutowke na brzuch, bo to najbardziej problematyczna czesc ciala...
Poza tym: co pare dni biegam i krece hula.

Cwicze z samego rana - wstaje o 5, przegryzam cos 'na szybko' (zwykle owoc/ciastko - taki maly cukrowy zastrzyk o poranku) i zaczynam zabawe ;-)

Powiem szczerze - trening uzaleznia. Czasem jestem w lepszej, a czasem gorszej formie i nie zawsze jestem w stanie podskakiwac tak zwawo jak oni do samego konca, bo nie daje rady. Ale daje z siebie ile tylko moge i zawsze koncze wymeczona :P

Program jest tak rozplanowany, ze na czwartek przypadaja cwiczenia silowe - krotszy i, jak na moj gust, lzejszy trening, pozbawiony cardio (tzw. 'Cardio Recovery'). Niedziela jest dniem odpoczynku. 
W takim cyklu cwiczy mi sie bardzo przyjemnie - mam swiadomosc ze po kazdych 3 dniach ciezkiej pracy przyjdzie chwila wytchnienia.


Fit test dopiero w poniedzialek, wiec okaze sie, czy obiektywnie patrzac zrobilam jakis postepy. Jak na razie zauwazalne zmiany to nieco twardszy brzuch... tak wiec - cos sie chyba jednak dzieje ;-)

środa, 21 sierpnia 2013

Dzien 3/60 - Cardio Power & Resistance

Po wczorajszym treningu wszystko mnie boli i chodze troche jak polamana. Ale musze powiedziec, ze wreszcie - po paru miesiacach biegania, hulania i cwiczen abs - czuje, ze mam miesnie! Stesknilam sie za zakwasami :P Wiec dzis, obolala, ale naladowana pozytywna energia, zerwalam sie o poranku i przystapilam do kolejnego zestawu cwiczen!

Tym razem czas na Cardio Power & Resistance - kolejny trening trwajacy ok. 40-minut.


Moje wrazenia: Gdyby nie to, ze mam bole po wczorajszym, pewnie uznalabym ten zestaw za nieco lzejszy - troszke mniej w nim szalenczego skakania, wiecej cwiczen bardziej 'statycznych' - np. rozne rodzaje pompek.

Myslalam, ze co jak co, ale lydki mam w dobrej formie (biegam regularnie i chodze codziennie po ok 7-10 km)... Shaun potrzebowal dwoch dni, zeby mnie uswiadomic, ze to guzik prawda :D

Kolejny dzien treningowy koncze niedosytem:-)

wtorek, 20 sierpnia 2013

start! dzien 1 - FitTest + dzien 2 - Plyometric Cardio Circuit

Insanity to 60-dniowy program, na ktory sklada sie z kilkunastu zestawow cwiczeniowych. Wykonuje sie je przez 6 dni w tygodniu, dnia 7. nastepuje odpoczynek.
Nie bede sie rozpisywac chwilowo nad calym treningiem... ;)

Moje pomiary na starcie wygladaja nastepujaco:
waga:    53,8 kg
Szyja - 33 cm 
Biceps - 28 cm   
Piersi - 88 cm 
Talia - 65 cm  
Brzuch - 76 cm   
Biodra - 86 cm
Udo (gora) - 50 cm  
Udo (w polowie) - 43 cm
Łydka - 33 cm

Na poczatku programu i po kazdych dwoch tygodniach przeprowadza sie trwajacy ok 25. minut FitTest, sprawdzajacy nasza kondycje na poczatku i postepy, jakie robimy. Na test sklada sie 8 cwiczen - kazde z nich wykonuje sie przez minute w jak najwiekszej liczbie powtorzen, miedzy cwiczeniami nastepuja przerwy na lyk wody, chwile odpoczynku i zapisanie wyniku.


Wczoraj przystapilam do pierwszego FitTestu i osiagnelam nastepujace wyniki:

switch kicks 100
power jacks 74
power knees 93
power jumps 30
globe jumps 9
suicide jumps 15
push-up jacks 20
low plank oblique 56

Moje pierwsze wrazenia: Mimo tego, ze to tylko krotki wstep do programu, daje niezly wycisk. Ale fakt faktem, mialam ochote na wiecej!

Dzis przyszedl czas na wlasciwego treningu dzien 1 - zestaw Plyometric Cardio Circuit. Nie wiem sama, ile razy wolalam o pomoc w ciagu tych 40 minut, ale dotrwalam do konca i... mimo tego, ze po raz pierwszy od paru miesiecy bylam naprawde czerwona jak burak i cala mokra, nie moge sie doczekac jutra :) Zaczynam wierzyc w to, ze treningi moga przynosic takie swietne rezultaty. Jestem zmeczona, ale szczesliwa!

Bardzo prosze o wyrozumialosc - blog wkrotce nabierze formy ;)

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

pierwszy krok do celu - podjac wyzwanie!

Zawsze bylam kluska. Od niepamietnych czasow zmagalam sie z nadwyzkowymi kilogramami, srednio raz w tygodniu podejmowalam decyzje o diecie i... gubilam co najwyzej 2 kg, ktore lada chwila wracaly. Bylam typowym kanapowcem, ktorego ciezko bylo namowic do jakiejkolwiek aktywnosci. Jadlam wszystko, na co mialam ochote, bylam wielka fanka fast foodow, frytek, kebaba... o slodyczach nie wspominajac - wciaz jestem cukrowym potworem ;-)

Raz w zyciu udalo mi sie schudnac do niezdrowych rozmiarow, ale wszystkie kilogramy wrocily z nawiazka az osiagnelam... 66 kg przy wzroscie 163 cm. Wtedy powiedzialam sobie dosc i postanowilam naprawde zrobic cos dla siebie. Pomyslalam 'teraz albo nigdy' i stopniowo zmienialam nawyki zywieniowe. Zaczelam cwiczyc.

8 miesiecy temu, wazac 66 kg,  wygladalam tak:




Dzis jestem duzo szczesliwsza, pewniejsza siebie, szczuplejsza wersja dawnej mnie. Aktualnie waze 54 kg i na tym chce zakonczyc redukcje masy. Moje cialo wciaz pozostawia wiele do zyczenia... dlatego z okazji nadchodzacych 25. urodzin sprawiam sobie prezent - zdecydowalam, ze podejme prawdziwe wyzwanie - Insanity, w walce o piekne cialo i jeszcze lepsze samopoczucie.

Dzis sytuacja przedstawia sie nastepujaco:



Na blogu bede opisywac swoje zmagania z programem Insanity. Trzymajcie za mnie kciuki!