Po wczorajszym treningu wszystko mnie boli i chodze troche jak polamana. Ale musze powiedziec, ze wreszcie - po paru miesiacach biegania, hulania i cwiczen abs - czuje, ze mam miesnie! Stesknilam sie za zakwasami :P Wiec dzis, obolala, ale naladowana pozytywna energia, zerwalam sie o poranku i przystapilam do kolejnego zestawu cwiczen!
Tym razem czas na Cardio Power & Resistance - kolejny trening trwajacy ok. 40-minut.
Moje wrazenia: Gdyby nie to, ze mam bole po wczorajszym, pewnie uznalabym ten zestaw za nieco lzejszy - troszke mniej w nim szalenczego skakania, wiecej cwiczen bardziej 'statycznych' - np. rozne rodzaje pompek.
Myslalam, ze co jak co, ale lydki mam w dobrej formie (biegam regularnie i chodze codziennie po ok 7-10 km)... Shaun potrzebowal dwoch dni, zeby mnie uswiadomic, ze to guzik prawda :D
Kolejny dzien treningowy koncze niedosytem:-)
Kiedy jeszcze ćwiczyłam Insanity to zdecydowanie był to moj ulubiony trening :) Kocham rozgrzewkę w tym zestawie.
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie, beeveedes :)